*Sroda wieczor, robie pranie. Pralka na 3 pietrze, ciemno w calym domu. Pytanie, isc boso? W koncu wkladam jednego buta- do obrony:) Nie ma jak sie nasluchac opowiesci wspolokatorow. Pajaki bywaja wielkosci 2 paczek po papierosach, sa szybkie jak cholera, zdaza sie ze zamiast uciekac, zaskakuja ze sciany i biegna w twoja strone, karaluchy sa 'of the size of dogs'.
*Czwartek, pranie juz suche...
*Wszyscy pamietaja powodz w zeszlym roku, wody bylo 1,5metra, szczury wodne (ktore sie tu je) smyraja cie w stópki. Dzis 6 dzien mojego pobytu w Hanoi. Jeszcze nie padalo. Pora deszczowa przede mna...
czwartek, 23 kwietnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz