poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Na drodze

Jezdzac po Hanoi (bo tu sie nie chodzi) zasada jest taka. Uwazasz tylko na to co przed toba, ten z tylu uwaza na ciebie. Do skrajnosci. Inaczej nie daloby sie funkcjonowac:) To tez pewnie powod dlaczego prawie nikt nie ma lusterek w motorach. Przechodzac ulice (no bo jednak czasem sie chodzi:) po prostu wchodzisz pod kola aut, motorow, rowerow. Oni martwia sie o ciebie. Ruch jest tak ogromny, ze inaczej sie nie da. Czasem ktos jedzie pod prad, scinaja zakrety, praktycznie nigdy nie sygnalizuja skretow. Dzieci biegaja, hordy psow na ulicach (do e i g: no dobra juz bez jaj:) W zyciu nie widzialem takiego ruchu ulicznego. Przyrzekam, nie do opisania! Szczerze przyznam, przyjemnie sie jezdzi po Hanoi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz